*Nowości*
Stare posty na nowo!
-------------------------------------
Przychodzi baba do Duktura...
niedziela, grudzień 18, 2011
Redaktor: Ryjosław
Wstęp: Czyli cóż to takiego będzie? Nowa seria śmiesznych (miejmy nadzieję) historyjek typu "Przychodzi baba do lekarza." Na miejscu baby pojawi się osoba z niecodziennym schorzeniem, natomiast na miejscu lekarza... - niecodzienny Pan Doktur. Zapraszaam: Oto pierwszy odcinek!
-Następny! - Zawołał lekarz po kolejnego pacjenta. Do gabinetu wszedł młody człowiek, na oko 22 lata na karku. W środku nikogo nie było widać, pacjent rozejrzał się dokładnie, spojrzał w lewo i prawo, ale i tak nic to nie dało. Wszystko było na miejscu prócz najważniejszej osoby w przychodni. Gość nieco się zdezorientował, przecież z głową miał wszystko w porządku, przynajmniej tak uważał. - Proszę się rozebrać - Powiedział lekarz wychodząc z szafy, w dodatku szybko zapiął rozporek. Nie do końca wiadomo co tam robił. W każdym razie wyróżniał się fartuchem, ponieważ jego fartuch, spośród wszystkich innych był po prostu czarny, nie biały. Spodnie miał eleganckie, w szkocką kratę z wielkim rozporkiem. Z twarzy wydawał się być sympatycznym człowiekiem, jedno oko miał niebieskie, a drugie bardziej. Skóra gładka jak pupa niemowlęcia, zero zarostu. Natomiast na głowie znajdował się istny chaos. Włosy nieścinane od dłuższego czasu były strasznie rozczochrane, we wszystkie strony. - Niech się Pan rozbierze, albo powie co mu dolega. - Dodał po chwili Doktur uśmiechając się przy tym w sposób nieprzyzwoity.
-Nie mogę zamknąć oczu. - Odpowiedział zmieszany mężczyzna. Lekarz wyjął z kieszeni pistolet i szybko strzelił nim celując w sufit, a trafiając w lampę. Dobrze, że był słoneczny dzień. - Faktycznie! Pan nawet nie mrugnął! Ale skąd mogłem to widzieć skoro ja mrugnąłem? Ha! Jeszcze raz! - Doktorek wyrzucił spluwę za siebie i wyciągnął z szuflady swego biurka aparat, który nie służył do mierzenia ciśnienia, a robieniu zdjęć. - Niech Pan patrzy uważnie, bo lampa błyskowa w tym modelu jest zabójcza! - Doktur ustawił odpowiednio obiektyw, poprosił o uśmiech i strzelił fotę. Flash dał pacjentowi mocno po oczach.
-Kuur... teraz nic nie widzę. - Oznajmił chory.
-Ale mrugnął Pan, tak? - Zapytał podekscytowany lekarz.
-Nie, ale oślepił mnie Pan.
-Na to wystarczy proste ćwiczenie. Niech pan bardzo szybko otwiera i zamyka oczy. O tak. - Specjalista zademonstrował jak.
-Przecież ja nie mogę zamknąć oczu! - Krzyknął zirytowany tym wszystkim gość.
-Hmm... no tak! Pan chwilę postoi samo przejdzie, proszę się rozluźnić i pomyśleć o czymś miłym. Chociażby o mnie. - Poradził lekarz i schylił się pod swe biurko skąd wziął młotek sędziowski. - CISZA! KURWA! JEB! - Powiedział i trzasnął młotkiem o kant biurka. W efekcie pospadało kilka papierów i a z kubka wylało się trochę herbaty.
-Co Pan? - Zapytał z niedowierzaniem widzący już człowiek. Zrobił na prawdę wielkie oczy, po tym co usłyszał.
-To się nazywa spotęgowany efekt zaskoczenia, jednak w tym przypadku nie zadziałał.
-W takim razie co ze mną będzie? Ludzie mówili: "Lekarz Doktur jest najlepszy, jak on nie pomoże, to nie ma już nadziei." Wie Pan jakie to męczące? Nie móc zamknąć oczu? - Powiedział zrezygnowany facet i usiadł na białym, drewnianym krześle.
-Dobrze, że Pan usiadł, bo nie gwarantuję, że po tym co Pan zobaczy już wstanie... To się nazywa coś za coś... Najpierw muszę zapytać z przyzwoitości lekarskiej. Chce Pan coś zobaczyć? - Zapytał szeptem.
-Yyy... jeśli to ma pomóc, to tak.
-Ha! Dobrze! Genialnie! - Jak moja dziewczyna to zobaczyła, przestała być moją dziewczyną. Ba! Przestała być człowiekiem! - Powiedział doktorek i bez dalszego gadania ściągnął kolejno: Spodnie, rajtuzy jak najbardziej kobiece, majt...
...Doktor nie zdołał ściągnąć majtek by się całkowicie obnażyć, a pacjent zdążył zamknąć oczy i nie miał ochoty ich otwierać. - Skończ Pan!
-Haa! Udało się. Wiedziałem. - Powiedział wesoło Doktur zakładając dolną część odzieży. - Ale i tak nie widział Pan najlepszego! Szkoda. - Jak się czujemy? Można już normalnie otwierać i zamykać oczka?
Mężczyzna powoli otworzył oczy, były przerażone. Następnie je zamknął. - Udało się! - Powiedział z niedowierzaniem. Mogę normalnie mrugać! - Dziękuję!
-Może Pan już iść, w razie czego proszę złożyć wizytę.





Prześlij komentarz