Kurde, wyparował...

Dobrze widzicie, zabrakło nam jednego redaktora, którym bez wątpienia jest Erdan. Większość pewnie od dawna myślała, że ten pan już tu nie pracuje. W końcu jego pożytek na Szynce w ostatnim czasie wyniósł równe zero procent. A nawet mniej. Człowiek, który napisał w swej karierze kilka(naście?) postów i co jakiś czas zapewniał, że się weźmie do roboty. Na zapewnieniach się skończyło i tak naprawdę Erdan pełnił funkcję dekoracyjną w składzie redakcji. Nie robił kompletnie nic, ale potrafił to zamaskować, że nawet przestałem zwracać na to uwagę. - Ja go nie zwolniłem! Zrobił to sam. - Nie mam nikogo na sumieniu.

Odejście Erdana to jest dobry czas na refleksje. Tylko ja z Morem działamy jak należy, a reszta zwyczajnie się opieprza. Cloe zapewne przejmie obowiązki po koledze Wypłochu, czyli będzie robić podwójne nic. Niestety nie można jej tak po prostu wylać, ponieważ od strony wizualnej prezentuje się całkiem nieźle i jest na czym oko zawiesić...

A Cree? Poszedł w ślady Erdana, odpuścił po pierwszym poście i widać zero dalszej inicjatywy z jego strony. Coś mi się zdaje, że trzeba będzie go stąd wygrzmocić, ale przed tym wykorzystać w jakiś cwany sposób. I tak oto grono redakcji zostanie zredukowane do trzech. Do tej najlepszej trójeczki, która jest tutaj od zawsze. Jeśli chodzi o wszystkich, którzy się u nas przewijali i odchodzili, to trzeba jednak przyznać, że Erdan był jednym z lepszych i dobrze się wpasował w Szynkowe klimaty. 

Czas na jakieś zmiany, czas wznieść Szynkę na wyższy poziom z dawnych lat. I najważniejsze, że chce mi się to zrobić. Mam chęć i wizję na to wszystko! 

Kolejny rozdział na Szynce się zamyka i otwiera nowy.
Żegnam i niech Erdan będzie z Wami!
Pisał Ryjek.



Słowo od Erdana:
Ja tu jeszcze wrócę.
Kurcze, poprosiłem go o jakieś ostatnie, piękne słowa skierowane w stronę czytelników. Nie dość, że się nie pożegnał należycie to już chce się wepchnąć z buciorami po raz kolejny. Szczyt żydostwa.  My się nie damy!